Wszystko zaczęło się jakieś 4 lata temu. Tzn. Firma rozpoczęła działalność. Czasy te nie są tak dawne, jednak w Firmie raczej nikt o nich nie mógłby pamiętać. Tak naprawdę tylko jedna osoba, Z. pracuje tam niemal od początku. Cała reszta zaczęła pracę albo w czasie przemian lub krótko po. Przemiany podobno były, ale na czym polegały do końca nie wiem i prawdopodobnie się nie dowiem.
Rzecz w tym, że niegdyś w Firmie pracowało kilkadziesiąt osób. Podobno. Projektanci, asystenci, wszystkie branże. Architektura, drogi, elektryka, telekomunikacja. Wręcz moloch. Oczywiście struktura tak jak bozia przykazała - prezesi, pod nimi dyrektor, kierownicy projektów, projektanci, asystenci. No miód i orzeszki.
Jak było naprawdę - nie wiem. Ale mogę jedynie przypuszczać, że Firmę dopadł kryzys. Jak większość firm w tym okresie. Szefowie po ogłoszeniu Euro 2012 przewidywali, że wybuchnie bomba i zlecenia wysypią się jak z lipcowego deszczowego nieba. Nie mylili się. Myślę, że zapomnieli o małym szczególe - takich firm jak oni wyrosło wiele i konkurencja na rynku sprawiła, że ceny wykonania projektów spadły tak bardzo, że ciężko było na nich zarobić. W wielu przypadkach raczej należało oczekiwać strat. Wiadomo, że na tym rynku zaniżanie cen jest praktyką częstą, jednak bardzo niebezpieczną, o czym przekonało się już wielu.
Okazało się że dyrektor W. nie podołał zarządzaniu wszystkimi projektami. Zawalił kilka spraw i został w dziwnych okolicznościach zwolniony (bądź zwolnił się sam). Firma pozwała W. na milion złotych za niedopełnienie obowiązków i działanie na szkodę firmy (według słów W. którego poznałem to szefowie zaczęli kręcić z pensją i wpłatami do ZUS i do US, dlatego przestał wykonywać obowiązki). O ile się orientuję, sprawa toczy się do dziś.
Wydarzenia z tamtego okresu rzutują na dzisiejszą działalność Firmy. Kłopoty finansowe sprawiły, że nie ma zbyt wielu chętnych do pracy w tej firmie. Pocztą pantoflową rozniosło się, że wbrew temu co zamieszczone jest w mailowej stopce (że Firma nie jest "Rzetelną firmą". Brakuje ludzi, brakuje zaplecza. Żeby się jakoś utrzymać na rynku startują w ogromnej ilości przetargów. Żeby je wygrać zaniżają znowu cenę. Na granicę albo poniżej opłacalności. I nawet jeśli - pomimo braków kadrowych - projekty są realizowane na czas to większość uzyskanych z tytułu sprzedaży projektu pieniędzy idzie na utrzymanie biura (prawie 300 m. kw. na obecnie 5 stałych pracowników).
Mniej więcej w takiej atmosferze rozpocząłem pracę w Firmie. Szefowie wydają się być w porządku - wiadomo, młodzi, popełniający błędy, ale starający się je naprawiać. Sprawiający wrażenie uczciwych. Nie twierdzę, że nie są. Rozpoczynając współpracę od razu powiedziałem, że czytałem wszystkie niepochlebne opinie na temat działalności Firmy i zastrzegłem, że wszytko będzie super, byleby regularnie pojawiały się pieniążki. To było we wrześnie zeszłego roku. Po 4 miesiącach sytuacja zaczyna się zmieniać...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz